|
Múm - kryzys pozorowany
Mariusz Herma Niepozorność to wredna cecha: skreślą cię, zanim porządnie się przyjrzą Múm ma ten problem. W uszach intelektualistów ratowały ich mikroelektroniczne sztuczki, którymi podłączyli się pod laptopowy boom przełomu wieków. Serca wrażliwców zaś Islandczycy zdobyli słodyczą dziecięcych głosów sióstr Valtýsdóttir. Odejście tych ostatnich i konsekwentny dryf ku akustycznemu instrumentarium doprowadziły jednak zespół do momentu, w którym, mówiąc oględnie, mają przerąbane – szczególnie w czasach pobieżnego internetowego słuchania. Powściągliwymi aranżacjami nie zwrócą niczyjej uwagi, „islandzki klimat” przestał być atutem dobre kilka lat temu, a kompozycyjne walory ich nowej płyty – wydanej na 10. urodziny Múm – najwyraźniej nikogo nie interesują. Błąd! Może i nie są już „tamtym zespołem”, ale piosenki wciąż piszą lepsze niż ich równie dziecinni krewniacy z kontynentu. I tylko licha okładka „Sing Along...” zdradza, że za oknem islandzkiego studia kraj tonął w kryzysie. Nie zaczynajcie od tej płyty swojej przygody z Múm, ale i nie kończcie na niej. Mariusz Herma „Przekrój” 38-39/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.10.14 17:26
Panie Mariuszu, okładka jest konsekwencją wszystkich pozostałych płyt tej formacji... Wystarczy odrobinę wnikliwej obserwacji i zauważy Pan analogię - być może zrozumie Pan zamysł i... maria
skala ocen "Przekroju"
|
|