|
Przed koncertem Radiohead: Muzycy zielenieją
Mariusz Herma Nawet tysiąc ton dwutlenku węgla trafia do atmosfery za sprawą dużego koncertu. Dojazd fanów to do pięciu razy więcej CO2. Ale winowajcy nie siedzą z założonymi rękami. Muzycznym ekologom przoduje Radiohead,o czym przekonacie się 25 sierpnia w Poznaniu
– To żaden pic, oni naprawdę są tak proekologiczni. generatory prądu muszą być zasilane ekopaliwem, a jednorazowe naczynia i serwetki biodegradowalne. W żadnym wypadku styropianowe! Nie chcą nawet słyszeć o plastikowych mieszadełkach do kawy. Ostatecznie godzą się na drewniane patyczki – śmieje się Michał Merczyński, szef fundacji Malta. To właśnie dzięki „zielonym” argumentom zdołał przekonać Radiohead, by 25 sierpnia byli gwiazdą poznańskiego „Koncertu dla Ziemi”.
– Od dłuższego czasu robią wszystko, by „wyczyścić” swoje koncerty – potwierdza „Przekrojowi” Julie Calland, menedżerka Radiohead. – Każdy fan może śledzić te starania. Na swojej stronie internetowej muzycy gromadzą audyty ze wszystkich występów. Z tych raportów wiemy, że do oświetlenia sceny Brytyjczycy wykorzystują oszczędną technologię LED, a organizatorom koncertów każą oddzielać odpady kuchenne, które nadają się do kompostowania. Firmy cateringowe muszą serwować warzywa z lokalnych upraw – nie tylko im, coraz częściej ten wymóg dotyczy także publiczności. Segregacja śmieci to oczywistość. Nattura albo śmierć Muzycy Radiohead już trzy lata temu sygnalizowali, że gdyby przyszło im wybierać pomiędzy naturą a fanami, postawią na matkę Ziemię. – Trasy koncertowe to nieodzowny element mojej pracy, ale pożera on absurdalne ilości energii. Jeśli sytuacja się nie zmieni, rozważamy rezygnację z występów – ostrzegał lider grupy Thom Yorke na łamach „Guardiana”. A faktycznie jest się czym przejmować. – Za sprawą dużej międzynarodowej trasy do atmosfery trafia około 15 tysięcy ton CO2 – to tyle, ile rocznie emituje trzy tysiące samochodów – mówi nam Michael Martin, szef amerykańskiej agencji MusicMatters, która już od 16 lat oferuje muzykom „zielone” usługi doradcze. Przemieszczając się między kontynentami, Radiohead do niedawna zabierało ze sobą góry sprzętu. – Tradycyjnie woziliśmy samolotami 20 ton aparatury. W końcu narzuciliśmy sobie politykę „bez frachtu lotniczego”. Ale transport morski wymuszał trzytygodniowe przestoje pomiędzy koncertami, potrzebowaliśmy więc planu B. Ostatecznie zbudowaliśmy dwa identyczne systemy sceniczno-oświetleniowe w USA i Europie, a sprzęt nagłośnieniowy wynajmujemy na miejscu. Nie da się niestety zastąpić unikatowych 12 gitar, ale i tak dzisiaj przerzucamy między kontynentami mniej niż tonę sprzętu! – chwali się zespół na swoim blogu. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.09.03 21:20
Liczyłem choć na notkę w dziale "nie piszemy o...". Przekrój przewertowany i... szkoda :( skala ocen "Przekroju"
|
|