|
Pomieszanie (z poplątaniem)
Bartek Winczewski Jay-Z i Radiohead zmieszani. Fani wstrząśnięci Na początku był „szary album”, czyli zaskakujący i nowatorski mash-up (czyli miks) wokali Jaya-Z z jego „Czarnego albumu” z „Białym albumem” Beatlesów. Podpisał się pod tym niejaki Danger Mouse i… przed nieznanym wówczas amerykańskim producentem z miejsca otworzyły się wrota kariery. Z propozycją współpracy zadzwonili Gorillaz, niedługo potem świat podbił jego autorski projekt Gnarls Barkley. Ośmieleni sukcesem Danger Mouse’a mniej lub bardziej amatorscy twórcy mash-upów dostali sygnał, że odtąd Jaya-Z można mieszać z każdym – z Metallicą, Prince’em, nawet z Pavement. Minęło prawie pięć lat i niewiele się zmieniło. Danger Mouse- cieszy się sławą jednego z najbardziej rozchwytywanych producentów, a Jay-Z tradycyjnie jest tym, po którego plastyczne rymy na mashupowej scenie sięga się najczęściej: od Viva La Hova (Jay-Z kontra Coldplay), przez Ojayzis (Jay-Z kontra Oasis) po Jaydiohead (Jay-Z kontra Radiohead-). Stojący za Jaydiohead młody nowojorczyk Max Tannone- alias Minty Fresh Beats zrobił z utworów Jaya-Z i różnych (także tych mniej znanych) nagrań Radiohead aż 10 regularnych utworów. Mało to poważne, a jeszcze mniej potrzebne. Ważne jednak, że Minty Fresh Beats osiągnął zamierzony efekt – już jest o nim głośno, jak niegdyś o twórcy słynnego „Szarego albumu”, i tylko czekać, kiedy upomną się o niego najwięksi w branży. Pod warunkiem że jako pierwsi nie zadzwonią prawnicy Jaya-Z i Radiohead... Bartek Winczewski "Przekrój" 03/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.skala ocen "Przekroju"
|
|