Strona główna > Kultura > Film > „500 dni miłości” - Kocha? Nie kocha!
9.12.2009
„500 dni miłości” - Kocha? Nie kocha!

Karolina Pasternak

„500 dni miłości” to lek na znacznie poważniejszą niż grypa epidemię – zarazę wyidealizowanych filmowych związków

5.gif „500 dni miłości”, reż. Marc Webb, USA 2009, ImperialCinepix, 95’, premiera 4 grudnia

W czołówce „500 dni miłości” nie bez kozery słyszymy „Us”, w którego refrenie Regina Spektor powtarza wielokrotnie „to zaraźliwe”. Co takiego? Wizja idealnego związku, którą roznosi kino. Cukierkowe historie zaszczepiają w nas wizję relacji, która z rzeczywistością niewiele ma wspólnego. Z kolei z takimi filmami niewiele wspólnego ma debiut Marca Webba. Reżyser z uporem maniaka tłumaczy, że to nie klasyczne love story (historia miłosna), lecz story about love (historia o miłości). Z genialną precyzją konstruuje filmowy świat, tak by ani przez moment nie kojarzył się z wylansowaną rzeczywistością komedii romantycznych. Summer (Zooey Deschanel) nosi się ze staroświecka: spódnice za kolana, bluzki dopięte pod samą szyję; Tom (świetny Joseph GordonLevitt) to gość w tanim krawacie i pulowerku, żaden Gerald Butler. Mają przeciętne prace, zwykłe mieszkania. Inaczej niż nakazuje schemat miłosnego hitu, film o nich pomieścił zauroczenie i sielankę, ale i bolesny miłosny nokaut. Świadectwem gustu muzycznego twórców jest rewelacyjny soundtrack (oprócz Spektor słychać The Smiths czy The Clash), a kinofilstwa – nawiązania do filmów Ingmara Bergmana, „American Beauty” czy „Sida i Nancy”.

Jeśli myślicie, że z tej oryginalnej mieszanki wyszło depresyjne kino negujące istnienie miłości, jesteście w głębokim błędzie. Wiary w uczucie nikt tu nie podważa, bo jak słusznie mówi Tom: „Miłość to nie Święty Mikołaj!”. Choć, jak Święty Mikołaj, często bywa po prostu... nieprawdziwa.  

Karolina Pasternak
„Przekrój” 49/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

niestety nie mogę się zgodzić z recenzją - jakkolwiek sama historia była ciekawa, to sposób jej przedstawienia nie pozwolił 'zaprzyjaźnić się' z bohaterami, a raczej męczył nieustannym...

~ ina

Prawdziwe, zaskakujące, magiczne kino. Fantastycznie zrealizowane, z pomysłem. Troszkę przypomina mi układanie puzzli, które niegdyś tak lubiłam. Emocjonujące, zabawne obrazy przednio...

2009.12.10 11:51

Polecam wszystkim, odczarowywanie rzeczywistości bez przeginania w drugą stronę.

Wszystkie

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

Koniecznie przeczytaj








„Przekrój” 35/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku

Przeszczep życia
• Palikot do Miecugowa: Idę po władzę!
• Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści