|
Odzyskane w tłumaczeniu
Piotr Stanisławski Wielcy dystrybutorzy filmowi straszą domorosłych tłumaczy więzieniem, tymczasem my z podziwem pochylamy sie nad efektami pracy tych, którzy po nocach zajmują się przekładaniem kolejnych odcinków „Doktora House'a” czy „Lost”. Mozolnie tłumaczą hasła w rodzaju „mitral valve stenosis” i nie zarabiają na tym ani grosza
W latach 90. przechodziliśmy etap intensywnego oglądania po kilkanaście razy w roku „Kevinów samych w domu” i „Szklanych pułapek”. Gdy nadrobiliśmy zaległości wobec Zachodu, przyszła pora na szaleństwo początku tego wieku – reality show. „Big brothery” oglądali wszyscy, głupi i mądrzy, bogaci i biedni.
Dziś jednak drogi widzów się rozchodzą – podczas gdy część skupiła się na oficjalnych tańcach z lodami i gwiazdami, ogromna grupa postawiła na telewizję bez telewizji, czyli amerykańskie seriale. W Polsce pierwsze miejsce w rankingach oglądalności zajmuje „House”. Oczywiście oglądalności w Internecie, bo ta w telewizji ma się nijak do faktycznego zainteresowania serialem. Drugi program TVP zmaga się bowiem dopiero z połową czwartego sezonu serialu (nadawanego u nas pod tytułem „Doktor House”), podczas gdy w USA zakończył się właśnie sezon piąty. Takie opóźnienie najlepiej porównać do sytuacji, w której inwestor giełdowy dysponowałby wyłącznie gazetami sprzed półtora roku – już lepiej wcale do nich nie zaglądać. A przecież istotą współczesnego serialu jest takie manipulowanie widzem, by nerwowo przebierał nogami, oczekując kolejnego odcinka. Sposób skutkuje, bo w USA najlepsze produkcje ogląda po 20 milionów telewidzów. Tymczasem poza Amerykanami nikt nie może oficjalnie śledzić na bieżąco losów bohaterów seriali. Naturalnie taki system nie mógł się długo utrzymać, więc w Stanach pojawiło się kilkanaście grup pirackich, które nagrywają każdy odcinek w wysokiej rozdzielczości i czym prędzej wrzucają go do Internetu. W ciągu kilku godzin od emisji każdy może ściągnąć nowego „House’a”, „Desperate Housewives”, „Heroes” czy „Lost” (pozostawiamy oryginalne tytuły nie z powodu snobizmu, ale dlatego, że wśród internetowych oglądaczy to one obowiązują). Oczywiście z oryginalną ścieżką dźwiękową. Z ankiet przeprowadzonych w Polsce w marcu 2009 roku wynika, że 39 procent badanych ogląda seriale, pobierając je z Internetu. Znikomy odsetek radzi sobie z angielskim na tyle dobrze, by obyć się bez tłumaczenia, powstało więc ogromne zapotrzebowanie na przekłady. Dobre i szybkie przekłady. A zrobić takie nie zawsze jest łatwo. Współczesne amerykańskie seriale są mocno osadzone w realnym świecie, więc i ich język odpowiada temu, jaki słyszy się na ulicach. To nie to, czego uczą w szkołach – pełno tu idiomów, na wpół slangowych odzywek, niewyraźnie wypowiadanych słów. Nie da się przez to przebrnąć z tak zwanym średnio zaawansowanym angielskim. Druga kwestia to szybkość. Zawodowy tłumacz pracujący nad listą dialogową filmu ma do dyspozycji kilka tygodni. Tymczasem serial, choć trwa niewiele krócej, żyje innym rytmem – „House” ma premierę w poniedziałek wieczorem czasu amerykańskiego, a już we wtorek wczesnym popołudniem czasu polskiego fani zaczynają poszukiwać napisów. I często je znajdują. Oczywiście wszystko zależy od tego, co trzeba przetłumaczyć. Seriale można podzielić na proste i trudne. Proste, jak „Desperate Housewives”, toczą się niespiesznie, czasem przez minutę czy dwie z ekranu nie pada ani jedno słowo. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.07.09 23:51
Gratuluję autorowi rozeznania. "Zostali najlepsi, którzy połączyli się w dwie grupy – Hatak zajmujący się serialami i Kinomanię robiącą głównie przekłady filmów". Śmiechu... 2009.07.03 09:17
...autorze artykułu. Ci ludzie nie potrzebują reklamy wierz mi, ale Ty artykuł masz zaliczony-wypłacony. X-man
2009.12.04 19:52
Tomasz Beksiński, proszę państwa. Nigdy nie ukończył filologii angielskiej, a mimo to przetłumaczył wszystkie ówcześnie dostępne filmy z Bondem, Monty Pythona, Milczenie Owiec i wiele... 2009.11.29 12:10
Oczywiście nie rozumiem wszystkiego w 100%, ale dzięki temu szlifuję angielski, a pojedyncze słowa czy wyrażenia których nie łapię nie wpływają na cały sens tego co oglądam (a brak... madzia
2009.09.03 23:58
Naprawdę dzięki tym wszystkim ludziom, którzy w pocie czoła męczą się po tych kilka godzin by przetłumaczyć to dla reszty. Dziękuję Wam i życzę dalszej owocnej pracy. Obyście... 2009.07.30 17:59
Kiedy ostatnio porównywałam tłumaczenie na Dwójce jednego z odcinków "House'a", zazgrzytałam z bólu zębami. Wersja nielegalna była o niebo ciekawsza, uszczypliwsza, obeznana językowo niż... 2009.09.03 20:30
Sama próbuje tłumaczyć filmy i wiem że nawet dla osoby która dobrze zna angielski jest to trudne zadanie. Po pierwsze nie które dialogi są bardzo szybkie i trudno zrozumieć niektóre... 2009.08.11 23:04
Fajnie, że Przekrój w zdrowy sposób zaczyna pisać o ściąganiu muzyki, filmów itp. z internetu, może powoli zacznie sie zmieniać się podejście do tego tematu, które w tej chwili jest... Andy
skala ocen "Przekroju"
|
|