|
Ostatnia doba samobójcy
Milena Rachid Chehab Zanim skończysz czytać ten tekst, na świecie osiem osób popełni samobójstwo. Co się z nimi działo przez ostatnie 24 godziny?
Na świecie średnio co 40 sekund ktoś odbiera sobie życie. Mężczyźni pięć razy częściej niż kobiety, za to kobiety przodują w nieudanych próbach. W 2008 roku odnotowano 5237 zamachów samobójczych, z których 2964 zakończyły się zgonem. Polacy najczęściej odbierają sobie życie tuż po pięćdziesiątce. Do tych wszystkich liczb dodajmy jeszcze jedną, o której za mało się mówi: 24 godziny. Ostatnia doba przed aktem samobójstwa to kluczowy moment.
24 godziny przed, czyli „I don’t like mondays” Ostatnia doba najczęściej zaczyna się w niedzielę. Gdy kilka lat temu brytyjski matematyk Cliff Arnall obliczył, że mieszanka brzydkiej pogody, niewypełnionych postanowień noworocznych i poświątecznego dołka finansowego sprawia, iż najbardziej depresyjnym dniem w roku jest trzeci poniedziałek stycznia, suicydolodzy ze zrozumieniem kiwali głowami. – To się nie zmienia od lat. Po weekendzie ludzie najgorzej radzą sobie z rzeczywistością. W poniedziałek popełnianych jest o prawie jedną piątą samobójstw więcej niż w sobotę, a weekend tylko pomaga desperatom utwierdzić się w przekonaniu, że to jedyne rozwiązanie – mówi profesor Brunon Hołyst, szef Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Z analizowanych przez niego statystyk wynika, że najwięcej osób targa się na własne życie między godziną 6 a 14. – Ludzie najczęściej popełniają samobójstwo w domu, uznając, że dom stwarza im najbardziej dogodne warunki. A całonocne przemyślenia jeszcze upewniają przyszłego samobójcę o słuszności postępowania – dodaje profesor Hołyst. – Ale z drugiej strony statystyki mogą być trochę zafałszowane, bo części osób, które na przykład popełniają samobójstwa nad ranem, jako czas zgonu wpisuje się ten, w którym znaleziono ciało – dodaje. 9 godzin przed, czyli zanim się powiesił, naprawił szafkę Magda, 27-latka z Lublina, która w styczniu ubiegłego roku przedawkowała leki nasenne, tak wspomina to, co działo się w jej głowie dzień przed próbą targnięcia się na swoje życie: – To nie jest tak, że ogarnia cię obsesja śmierci. Prawie każdy, komu się to nie udało, powie ci, że wcale nie chciał umrzeć. Po prostu w pewnym momencie czujesz, że nie dasz rady dalej żyć, a samodzielne pożegnanie się ze światem to jedyny sposób ucieczki od problemów. – Zdarzają się przypadki, że zamach na własne życie odbywa się pod wpływem impulsu, na przykład na wieść o śmierci kogoś bliskiego. Ale zwykle przygotowania i przemyślenia z tym związane zaczynają się kilka dni wcześniej – mówi profesor Hołyst. Bardzo szybko na przykład pojawia się decyzja o sposobie odebrania sobie życia. Z badań wynika, że aż u 90 procent przyszłych samobójców można wcześniej zauważyć oznaki zagrożenia, cztery osoby na pięć mówią o swoich zamiarach (z drugiej strony tylko pięć procent osób grożących, że się zabije, rzeczywiście próbuje to zrobić). – Ale nie można uważać, że na ten desperacki krok zdecyduje się jedynie człowiek załamany czy przybity. W niektórych przypadkach bowiem występują objawy tak zwanej dysymulacji. Polega ona na tym, że człowiek z jednej strony czuje nienawiść do siebie samego, nie znajduje wyjścia z sytuacji i ma autodestrukcyjne myśli. Z drugiej jednak chce oszczędzić bliskim negatywnych przeżyć i uważa, iż jeśli do ostatniej chwili będzie udawał, że wszystko jest w porządku, ból będzie mniejszy – tłumaczy profesor Hołyst. Maciej, 42-letni informatyk z Warszawy, w którego bliskim otoczeniu w ostatnim czasie dwie osoby (sąsiad, przyjaciel) odebrały sobie życie, mówi, że schemat za każdym razem był podobny. – Na początku tego nie dostrzegałem, ale teraz wydaje mi się to jasne. Po kilku dniach, kiedy właściwie trudno było się dogadać z tymi osobami, przychodził „dzień rozliczeń”. Gdy Andrzej, przyjaciel od miesięcy zmagający się z utratą pracy i problemami finansowymi, oddał mi pieniądze, na które już nawet nie liczyłem, nie spodziewałem się, że to nasze ostatnie spotkanie. Nic nie podejrzewałem również wtedy, gdy do mojej mamy przyszedł sąsiad, który dwa lata wcześniej w jakiejś luźnej rozmowie obiecał jej naprawę szafki kuchennej. Mama była zdziwiona nie tylko samą propozycją, ale i zaangażowaniem, z jakim zabrał się do roboty. Dziewięć godzin przed śmiercią! Gdy potem skojarzyłem oba fakty, psycholog powiedział mi, że to jeden z bardziej typowych objawów – wspomina Maciej. Potwierdza to profesor Hołyst: – Ta drobiazgowość w załatwianiu zaległych spraw jest czasem wręcz zatrważająca. Pedanteria daje o sobie znać nawet w momencie kompletnego załamania emocjonalnego. Widać to szczególnie w listach pożegnalnych, w których człowiek w jednym zdaniu żegna się z żoną i dziećmi, a w drugim pisze: „Oddaj 20 złotych Kazikowi” – opowiada suicydolog, który w swej pracy naukowej analizował treść i formę 130 takich listów. Część pisana jest wcześniej, część w ostatnich chwilach życia, na przykład już po zażyciu trucizny, o czym świadczą rozmazane, niedokończone czy nieczytelne ostatnie zdania. Ich cechą wspólną jest chęć wyjaśnienia motywu, nawet jeśli wygląda on nieprzekonująco. 17-letnia Agnieszka w szkole radziła sobie dobrze, ale trudności ze zrozumieniem chemii powodowały, że bała się zostać na drugi rok w tej samej klasie. W liście pożegnalnym do rodziców pisała: „Przepraszam, ale to wszystko było dla mnie ponad moje siły. Tutaj już nie ma dla mnie miejsca. Odchodząc, nie będę wam już więcej przynosić wstydu”. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.01.28 13:04
Klikam na komentarz z odpowiedziami, nie widać ich. Klikam na "wszystkie" i też nie widać. Coś się popsuło? 2010.02.09 18:35
ze niby na czym sie powiesił? na lampie? bez wyobraźni rysunek facet z 8go pietra
2010.01.28 12:20
nawet w Przekroju! Coś by wam się stało jakbyście napisali specjalista od samobójstw zamiast suicydolog? Jak to w ogóle na głos odczytać? Można sobie szczękę połamać. Przypominam o... bim-bam-bom
2010.01.28 13:44
masakra.wszytskim czasem jest ciezko.raz jest lepiej a 2 razy gorzej ,coz takei zycie,ale zawsze zycie,swiadomosc,kontakt,smiech ,placz, emocje ktore mozemy odczuwac,czy to nei jest piekne? smile
2010.01.28 14:53
jezeli 5237 w 2008, to raczej nie jeden co 40sekund...nawet nie jeden na godzine..... nawet pol na godzine nie vincent
2010.01.28 13:43
Ciekawe nie powiem...http://www.agronews.com.pl/agrotv/217,nie_kupuj_egzotycznych_zwierzat_od_przemytnikow.html Mała
2010.01.28 00:39
"Nigdy nie spotkałem kogoś, kto w stu procentach chciał się zabić i nie myślał o możliwości ratunku." A co z tymi, ktorym sie udalo? ...
2010.01.28 12:24
Czyli 2160 dziennie, zatem 788 tysięcy rocznie?!?! Czy ta liczba jest prawdziwa? Aż tyle osób rocznie na świecie się zabija? Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 8.03.2010Rysunki Marka Raczkowskiego z „Przekroju”, numer 10/2010Wymyślił i narysował Marek Raczkowski polecamy numer 10/2010
|
|