|
Gwałceni dźwiękiem
Olga Woźniak Jak dawno czyściłeś uszy? Tylko bez żachnięć proszę. Nie będę tu nikogo odpytywać z higieny osobistej, idzie mi o rzecz dużo bardziej fundamentalną – zanieczyszczenie hałasem
Siódma. skoczna melodyjka mająca tchnąć we mnie optymizm i energię na nadchodzący dzień boleśnie wbijała mi się w mózg. Akustyczny gwałt dokonywany na moich szarych komórkach miał je zmusić do powrotu na jawę. Oczy już się otworzyły, a świadomość z wolna krystalizowała wokół jednej myśli: uciszyć hałas. Moja prawa ręka dokładnie wiedziała, co robić.
W fachowym języku to działanie nosi nazwę „reakcja na hałas impulsowy”. Głośny, niespodziewany dźwięk może wywołać gwałtowne skurcze mięśni nóg, rąk, tułowia czy powiek, podnieść ciśnienie krwi, przyspieszyć bicie serca. Ta stresowa odpowiedź organizmu przydatna naszym przodkom zaskoczonym na sawannie przez odgłosy głodnych drapieżników jest mniej uzasadniona w świecie, w którym wrogiem jest budzik. W senny, pokryty mgłą poranek myśl, że zegarek jest pierwszym z całej kolekcji hałasów, którym będę musiała stawić dziś czoła, nie napawała optymizmem... Akustyczny krajobraz Żyjemy w świecie dźwięków. One wpływają na nasz nastrój, ba!, na nasze zdrowie. Tymczasem – często z własnego wyboru, a często całkiem bezwiednie – pakujemy sobie do uszu dźwiękowy fast food, trując się bezwartościowym dźwiękiem. Niestety, jak każdy fast food także i ten akustyczny wywołuje w naszym organizmie wiele skutków ubocznych: zwiększa problemy z koncentracją, sprzyja agresji, obniża zdolność uczenia się, sprzyja chorobom układu krążenia, powoduje zaburzenia snu. Jest przyczyną bólów głowy i zaburzeń nerwowych. Im większy hałas, tym więcej negatywnych skutków ze sobą niesie: ten ekstremalny, z przedziału 85–130 decybeli (80 dB – rozpędzony pociąg, 90 – ruch uliczny o dużym natężeniu, 130 – startujący odrzutowiec), powoduje już zaburzenia wielu układów, między innymi krążenia i pokarmowego. Narażenie na hałas o poziomie dźwięku przekraczającym 130 dB wywołuje nudności, zaburzenia równowagi oraz zmiany w obrazie krwi. Może być przyczyną chorób organów wewnętrznych, a nawet spowodować ich zniszczenie poprzez wywoływanie drgań tych narządów. Czy można się obronić przed dźwiękowym zanieczyszczeniem? Oczywiście. Tym, jak skutecznie to robić, zajmują się ekolodzy dźwięku. Ich niewątpliwym patronem jest kanadyjski kompozytor i muzykolog R. Murray Schafer. To on (w 1967 roku) sformułował pojęcie soundscape. Termin ten – jak łatwo się domyślić – został wymyślony przez analogię do landscape i oznacza „pejzaż dźwiękowy”. Każdy z nas zanurzony jest w jakimś akustycznym krajobrazie. Co ciekawe, jak twierdzi Schafer, już samo zmysłowe odbieranie otaczających nas dźwięków zmienia ich obraz, czyli (jak skądinąd głoszą fizycy kwantowi) obserwacja wpływa na obserwowany obiekt. Jak? – To my decydujemy, jaką uwagę poświęcamy poszczególnym bodźcom akustycznym – wyjaśnia doktor Robert Losiak, kulturoznawca z Zakładu Muzykologii Uniwersytetu Wrocławskiego. – Jedne możemy zaniedbywać, podczas gdy inne świadomie wyławiać z otoczenia. Schafer mówił o świadomym słuchaniu, które ma moc kształtowania otaczającej nas fonosfery. By jednak stać się świadomym słuchaczem, musimy zwiększyć swoją dźwiękową wrażliwość. W tym celu kompozytor opracował zestawy ćwiczeń, które nazwał „czyszczeniem uszu”. Na czym to polega? Apelowanie do właścicieli supermarketów, by wyłączyli kaleczące uszy głośniki, to głos wołającego na puszczy. Podobnie ma się sprawa z gabinetami fryzjerskimi, poczekalniami, w których – chcemy tego czy nie – atakuje nas mniej lub bardziej przyjemna muzyka. Każdy z nas może jednak poprawić akustyczne warunki środowiska, w którym przebywa. To proste. Po pierwsze, ogranicz szum wokół siebie. Czy zawsze gdzieś w tle musi jazgotać radio? Czy potrzebna ci gadka nieustannie włączonego telewizora? Wyjmij z uszu słuchawki iPoda. Po co? By wybrać się na dźwiękowy spacer. Wsłuchaj się w dźwięki, które na co dzień mijasz zupełnie bezrefleksyjnie. Wyławiaj je po jednym i analizuj. Zaczniesz wtedy pełniej odbierać fonosferę, odkrywając, że każde środowisko ma niepowtarzalny akustyczny charakter. I zaręczam – hałas przestanie być po prostu hałasem. Szum z bezosobowego amalgamatu dźwięków zacznie układać się w melodię. Przekonał się o tym wrocławski artysta Maciej Bączyk, który w ramach programu „Niewidzialna mapa Wrocławia” odbył po swoim mieście wycieczki z osobami niewidomymi. Zaskoczył go ich dźwiękowy odbiór miasta. „Oglądamy znane nam miejsca utrwalone na fotografiach sprzed kilkudziesięciu lat. Czy będziemy kiedyś w podobny sposób wspominać dźwięki, wklejać je do albumów, tworzyć dla nich muzea? Kiedy na półce w księgarni obok albumów fotograficznych ze zdjęciami Wrocławia pojawi się płyta z dźwiękiem Wrocławia?” – opisywał swoje refleksje artysta (relacje z tych spacerów i pejzaże dźwiękowe Wrocławia znajdziemy na www.kulturaenter.pl/07mo02.html). – Zwykle nieświadomie jesteśmy związani ze swoimi pejzażami dźwiękowymi – komentuje doktor Losiak. – Mamy poczucie zamieszkiwania przestrzeni dźwiękowej, wspominamy akustyczny klimat miejsc pamiętanych z dzieciństwa. Schizofonia współczesna Tymczasem – twierdzi Murray Schafer – na skutek zmian cywilizacyjnych pejzaże dźwiękowe przechodzą niekorzystną zmianę. Cierpimy na schizofonię: znajdujemy się w sytuacji, w której dźwięki odrywają się od kontekstu, zwielokrotniają, utrudniając identyfikację i zrozumienie otoczenia. Dawne tak zwane pejzaże hi-fi zmieniają się w lo-fi. Pojawia się szum, hałas, który zmusza nas do krzyczenia, mówienia podniesionym głosem, zasysa pojedyncze dźwięki, czyniąc z nich nieznośną dźwiękową zupę, trudną do strawienia papkę. „W zatłoczonym obszarze lo-fi pojedyncze sygnały akustyczne są niewyraźne. Określony dźwięk przytłumiony jest szerokopasmowym szumem” – pisze Schafer. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.10.22 12:45
Bardzo sie ciesze, ze opublikowano taki artykul. Jakis czas temu opublikowano raport, z ktorego wynika, ze okolo 1/3 7-latkow ma problemy ze sluchem! Oznacza to nowe pokolenie gluchych i z... kay
2010.03.26 14:00
zgadzam się w 100% . dzisiaj 6 rano , srutututu budzik w telefonie dzwoni , akurat coś mi się śniło . po omacku sięgam ręką na biurko , po czym upuściłam telefon i dostałam nim prosto w... anonim !
2009.10.24 02:08
"Szum z bezosobowego amalgamatu dźwięków..." amalgamat to stop metali, chyba chodziło o konglomerat... nieznana
2009.10.23 00:53
he he dobre z tymi tramwajami we Wroclawiu:) pare lat temu cos podobnego bylo w Wilnie. jezdzily trolejbusy z zewnatrz naklejonymi portretami kompozytorow, ich nazwiskami i datami urodzin i smierci... Wilno
Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|