|
Serie niefortunnych zdarzeń
Irena Cieślińska Niecodzienne zdarzenia występują częściej, niż nam się wydaje, że powinny. A nieszczęścia, zamiast chodzić parami, grupują się w stada – sugeruje wrocławski matematyk, profesor
Parę lat temu, w czasie mody na tak zwany marketing bezpośredni (pamiętacie? To na przykład Amway) zaatakował mnie jeden z jego aktywistów. Siedzieliśmy w kuchni z widokiem wprost na Pałac Kultury i młody „biznesmen” roztaczał przede mną wizje świetlanej przyszłości, jak tylko osiągnę poziom tak zwanego diamentu. – Szkoda zachodu: prawdopodobieństwo zostania diamentem jest mniejsze niż wygrania w totolotka, co też by mnie ustawiło na całe życie – wyjaśniłam powody swojej niechęci, jednocześnie zastanawiając się gorączkowo, kto z moich znajomych nasłał na mnie tego gościa. – Albo prawdopodobieństwo uderzenia pioruna z jasnego nieba – ciągnęłam. I właśnie wtedy z jasnego nieba uderzył grom: prosto w iglicę Pałacu Kultury.
Każdy z pewnością potrafi podać podobne przypadki, które przytrafiły się jemu albo najbliższym znajomym. Choć mogą wydawać się niewiarygodne, z matematycznego punktu widzenia są... wysoce prawdopodobne! Prorocze sny Śniła mi się dawno niewidziana znajoma i następnego dnia w porze lunchu spotkałam ją na mieście. Śniła mi się koszmarna burza i dzień później trafiłam na straszną ulewę. Dzień przed stłuczką śniło mi się, że miałam wypadek samochodowy. Zdolności nadprzyrodzone? Bynajmniej. To rachunek prawdopodobieństwa. Nawet jeśli szansa na to, że sen będzie odpowiadać rzeczywistym zdarzeniom, jest bardzo nikła, dajmy na to jak 1 do 1000, prawdopodobieństwo, że w ciągu całego roku zdarzy mi się coś sensownego wyprorokować, wynosi blisko 30 procent. Ba, w skali Polski daje to kilkanaście milionów proroczych snów. Jeśli zważymy, że niespełnione sny szybko odchodzą w zapomnienie, a te prorocze długo się rozpamiętuje, to nic dziwnego, że niemal każdy może przytoczyć przykład takiego snu. Pewien profesor poprosił studentów, żeby rzucili 36 razy monetą i zapisali na kartce ciąg symboli O (jak orzeł) i R (dla reszki) odpowiadających wynikom kolejnych rzutów. Część grupy przyłożyła się do pracy domowej, część, uznając rzucanie pieniążkiem za niepotrzebne zawracanie głowy, po prostu wypisała 36 symboli w losowej – jak im się naiwnie wydawało – kolejności. Nasze intuicyjne wyobrażenie o tym, jak wygląda losowe zdarzenie, daleko odbiega od prawdy. Ci, którzy reszki i orły wypisywali z głowy, unikali dłuższych ciągów identycznych znaków. I po tym właśnie zostali zdemaskowani. W prawdziwym doświadczeniu skupiska następujących po sobie samych orłów czy samych reszek są dużo częstsze, niż skłonni są szacować nawet studenci matematyki. W istocie nieprawdopodobne są nie tyle koincydencje, ile ich całkowity brak*. Ipody są wyposażone w mechanizm losowego doboru słuchanych piosenek. Ponieważ przy losowym doborze niektóre piosenki się powtarzają, firma Apple zbierała zażalenia od klientów sugerujących, że dobór utworów w tej opcji wcale nie jest przypadkowy. „Musieliśmy zmienić mechanizm na mniej losowy, żeby ludziom wydawał się bardziej losowy” – mówił Steve Jobs w wywiadzie dla „NY Times”. Zdarzenia zupełnie nieprawdopodobne Dajmy już jednak spokój nudnemu rzucaniu kostką czy snom o pogodzie. Zdarzają się przecież koincydencje zdarzeń zapierające dech w piersiach: • W pierwszym wydaniu „Biblii Króla Jakuba” opublikowanym w roku 1611 – tym samym, w którym William Shakespeare ukończył 46 lat – w 46. psalmie 46. słowo to shake, natomiast 46. słowo od końca – spear**; • Ponad jedna trzecia najgroźniejszych, najbardziej tragicznych trzęsień ziemi na przestrzeni ostatnich 70 lat, w których zginęło ponad 25 tysięcy osób, miała miejsce 26 grudnia; • W 1838 roku Edgar Allan Poe opublikował powieść „Przygody Artura Gordona Pyma”. Czterej rozbitkowie, dryfując w łodzi ratunkowej, ciągną losy, by wskazać tego, kto zostanie zabity i zjedzony przez pozostałych. Los wskazuje na Richarda Parkera, chłopca pokładowego. Poe zmarł 11 lat po ukazaniu się powieści. Niecałe pół wieku później koszmar się ziścił. Autentyczny zjedzony rozbitek nosił nazwisko... Richard Parker. wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.02.19 18:56
Autorce, jak i innym zainteresowanym, polecam "The Secret" może to wyjaśni w jakimś stopniu pytanie nasuwające się po przeczytaniu tego artykułu "Czym jest prawo przyciągania?" 2010.02.06 16:05
ale prace nad tym wydaniem biblii zostały ukończone w 1611. w ten sposób to by można dowolnie sobie wybrać datę. np gdyby zależało nam na roku 1612 moglibyśmy zwrócić uwagę, że w tym... 2010.02.06 15:53
William Shakespeare w roku 1611 r. obchodził (ukończył lat) 47. urodziny. 2009.11.28 15:23
Polecam powieść Stanisława Lema "Katar". Jest właśnie o tym :) tav
2009.11.27 22:55
"Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak magowie obliczyli, że szansę jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu... st.ark
2009.11.27 15:53
ta ilustracja jest dośc infantylna, jak z okładki książki Chmielewskiej. mordziak
Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|