|
Dr House: W medycynie jak w kinie
Dla „Przekroju” komentuje dr Wojciech Feleszko Dla wszystkich, którzy od września znów (a może dopiero) zaczną śledzić w polskiej telewizji losy doktora House’a, pierwszy odcinek piątego sezonu komentuje doktor nauk medycznych Wojciech Feleszko z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
Ten odcinek serialu jest dość prawdopodobny medycznie, choć intryga była bardzo zawikłana. Do szpitala przywieziono kobietę, której wydawało się, że chodzą po niej mrówki. Stwierdzono u niej anemię, niskie ciśnienie i ból brzucha. Tymczasem nikt nie zrobił jej USG brzucha ani nie spytał o miesiączkowanie. Są to kwestie podstawowe – prawdopodobnie już wcześniej zasugerowałyby możliwość ciąży pozamacicznej, która zostaje wykryta o wiele później. Co więcej, kobieta zaczyna krwawić z odbytu – i tutaj zgodnie z zasadami przeprowadza się kolonoskopię, ale wciąż nie USG brzucha! Do USG skłania lekarzy dopiero pozytywny wynik testu ciążowego… I tak jednak oglądają wtedy tylko macicę. Nikomu nie przychodzi do głowy ciąża pozamaciczna, która nie jest takim rzadkim medycznie zjawiskiem. Statystyki amerykańskie notują sto tysięcy przypadków rocznie, z czego przeważająca większość lokuje się w jajowodzie, a tylko nieznaczny odsetek w jamie otrzewnowej. Wpada na to dopiero doktor House. Na USG znajduje płód przyczepiony do ściany jelita.
Wracając jednak do halucynacji, które stały się powodem całego zamieszania na początku: wiadomo, że kobieta dużo podróżuje. Jednym z pierwszych podejrzanych powinny być choroby tropikalne (egzotyczne). Tymczasem zespół diagnostyczny wyklucza taką możliwość wyłącznie na podstawie braku gorączki. Nikogo nie zaintrygowały też zmiany na skórze nóg pacjentki. Wzięto je za siniaki, mimo że nie zachowywały się jak typowe siniaki – nie obserwowano typowej ewolucji kolorystycznej krwiaka. I kolejny problem, który powtarza się we wszystkich odcinkach „Dr. House’a”: zespół diagnostyczny wpada na jakiś pomysł i podąża bez zastanowienia tą ścieżką; jeśli to nie wypala, szuka kolejnego pomysłu. W rzeczywistości rzecz wygląda tak, że w przypadku trudnych i skomplikowanych pacjentów wykonuje się równolegle wiele badań mogących wskazać kierunek dalszych poszukiwań. Porównałbym to do zarzucania wielkiej sieci: jeżeli się coś złapie (uzyska się wynik mogący sugerować konkretną chorobę), wówczas konsylium lekarskie podąża tym tropem. Po operacji usunięcia ciąży pozamacicznej pacjentka wciąż ma bardzo niskie ciśnienie, dołączają do tego inne objawy neurologiczne, na przykład bardzo częste mruganie. Lekarka sugeruje stwardnienie rozsiane – chorobę autoimmunologiczną. Chce podać interferon, ale chora nagle dostaje gorączki. A więc to zakażenie. Zespół uważa, że podczas operacji coś pominięto. Na wideo rejestrującym zabieg lekarze dostrzegają na jelicie zmianę, którą biorą za nerwiaka. Trzeba go wyciąć. I tu pojawia się całkowita fikcja – nikt nie podejmuje się tak bolesnego zabiegu bez znieczulenia! Jeśli pacjent po operacji byłby na tyle niestabilny, że niemożliwe byłoby podanie znieczulenia ogólnego, zabieg przeprowadzono by w znieczuleniu miejscowym lub podpajęczynówkowym. Operacja „na żywca” nie wygląda prawdopodobnie. Do tego przeprowadzają ją lekarze, którzy nie mają doświadczenia w chirurgii onkologicznej. Tutaj scenarzystów znacznie poniosła fantazja. Wycięta zmiana nie okazuje się nerwiakiem. Może to amyloidoza? – dywagują lekarze. – Albo rak? Na ekranie komputera pokazują obraz zmiany onkologowi, doktorowi Wilsonowi, a ten stwierdza chłoniaka. W rzeczywistości tego typu tkankę oglądałby histopatolog, lekarz z dużym doświadczeniem w wykrywaniu takich zmian. Nie podano by pacjentowi chemioterapii na podstawie „wydaje mi się” jednego onkologa. Ostateczną diagnozę stawia doktor House – to trąd lepromatyczny. Siniaki na nogach okazują się ranami prątkowymi, a lekarz tłumaczy pacjentce, że jej twarz wyglądała młodo, bo to taka odmiana trądu. To jeszcze możliwe – jest kilka typów trądu. Jednak wygląda na to, że na nogach jest jedna odmiana choroby, a na twarzy druga. Ładną cerę kobiety można by też próbować tłumaczyć stadium choroby, ponieważ w początkowym stadium trądu skóra może być gładka i lśniąca, ale byłaby taka i na nogach, i na twarzy. Do tego choroba ta objawia się głównie utratą czucia, szczególnie w palcach nóg i rąk. Tymczasem u tej kobiety nic takiego nie wystąpiło. Były natomiast halucynacje, od których wszystko się zaczęło, a to ekstremalnie rzadki objaw trądu. Czy to jednak nieprawdopodobne? No cóż, medycyna nie jest nauką ścisłą, a nietypowe objawy nawet typowych chorób nieraz zaskakują lekarzy. Jak mawiali moi nauczyciele: w medycynie jak w kinie – wszystko jest możliwe. Dla „Przekroju” komentował dr Wojciech Feleszko „Przekrój”, nr 34/2009 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2009.08.31 21:06
...pewnie się doktor zna, może poczytał o trądzie w książce przed wywiadem, bo 1000 przypadków tej choroby na pewno w życiu nie poleczył. niemniej jednak chciałbym tylko nadmienić, że... 2009.09.01 20:48
Bardzo się cieszę, że powstał taki artykuł, bo chciałam się dowiedzieć jak to wygląda z medycznego punktu widzenia. Czy niektóre zachowania np rozpoczynanie chemioterapii bez odpowiednich... Bułka
2009.11.16 13:09
o relacjach miedzyludzkich i o ludziach a nie o medycynie, szpital jest bardzo ciekawym tlem dla ideii serialu, byly juz podobne seriale, gdzie akcje toczyly sie np w porcie lotniczym. przyznaje... widz
2009.09.01 22:01
Widzowie pokochali ten serial nie dlatego że diagnozowane są rzadkie przypadki chorób (jak dla mnie jest to tylko dodatek) (powyższy artykuł bardzo kładzie na to nacisk, a przecież chyba... nw
2009.09.02 15:59
To fantastycznie, że wreszcie prawdziwy lekarz to skomentował. Lubię Hausa, ale wiem, że to fantasta, lubie też wiedzieć co on nawymysla. Było by cudnie, gdyby pan doktor Feleszko, co jakiś... 2009.09.02 14:59
Jedyne co polska medycyna pcha do przodu to biznes pogrzebowy. Poza tym prostowanie 'przekłamań' w fabule (a podobno lekarze znają łacinę...) to jak udział w paraolimpiadzie, nawet jak... 2009.09.02 02:50
Najwieksza fikcja jest ze lekarze maja pagery, znaja sie na rzeczy i lecza ludzi. Ogladanie Dr House, to jak kiedys ogladanie pelnych polek w filmach za komuny. Wtedy tez by sie znalazl... Dr Evil
2009.09.01 12:38
Pan doktor zapomnial dodac, ze w rzeczywistosci panstwowej sluzby zdrowia pacjentka bylaby kierowana na kolejne badania w odstepach najmarniej tygodniowych, zatem dawno by zmarla, zanim dr House by... Zadaj pytanie – odpowiemy na nie
Koniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Zrób to. Sam 30.08.2010Więcej rysunków Marka Raczkowskiego tylko w „Przekroju”, numer 35/2010, na rynku od wtorku, 31 sierpnia 2010Marek Raczkowski Promocja„Przekrój” 35/2010 W sprzedaży od wtorku, 31 sierpnia 2010 roku • Przeszczep życia • Palikot do Miecugowa: Idę po władzę! • Coppola, Spielberg, Scorsese - wszyscy wypaleni Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|