Strona główna > Cywilizacja > Nauka > Czas zrozumieć
27.10.2008
Czas zrozumieć

Piotr Stanisławski


Taa daaam! Właśnie zepsuliśmy czas. Nie ma już czasu absolutnego. Wszystko stracone. Machamy na pożegnanie zdrowemu rozsądkowi i zanurzamy się w otchłani względności. Konsekwencje? Przedziwne. O, na przykład w drodze do pracy – im szybciej jedziesz samochodem, tym wolniej płynie dla ciebie czas względem czasu zegara stojącego gdzieś przy drodze. Nie znaczy to jednak, że będziesz dłużej żył – dla ciebie czas będzie biegł tak jak zwykle, a jego spowolnienie można dopiero dostrzec, porównując go z czasem kogoś wolniejszego.
Oczywiście w skali dojazdów do pracy różnice waszych czasów będą na poziomie trylionowych części sekundy. Nie jest to jednak wyłącznie wymysł fizyków teoretyków – opóźnienia wynikające z różnych prędkości są jak najbardziej do zmierzenia w eksperymentach.
No to brniemy dalej. Ten sam urzędnik patentowy pomyślał jeszcze 11 lat i w 1916 roku dorzucił do swoich pomysłów jeszcze siłę grawitacji, zamieniając teorię szczególną w ogólną. Konsekwencje dla czasu – jeszcze poważniejsze. Teraz biedak zależał nie tylko od prędkości, ale także od obecności wielkich mas. Im bliżej takiej masy, tym czas wolniej płynie. Dowody? Proszę bardzo. Wystarczy wziąć wysoką wieżę i dwa bardzo precyzyjne zegary. Jeden cyka na dole, drugi na górze. Po pewnym czasie ten na górze wydaje się spóźniać – jest dalej od centrum masy. Różnica, rzecz jasna, jest minimalna, ale jeśli weźmiemy pod uwagę satelity systemu GPS latające 20 tysięcy kilometrów nad Ziemią, to zaniedbanie tej wady wrodzonej czasu zakłóciłoby odczyt nawet o parę kilometrów!
Szwajcarskie figle sprzed wieku to nie koniec psucia czasu. Fizycy najwyraźniej lubią go gnębić, bo niedawno stwierdzili, że wcale go nie ma. Sprawa wzięła się z konfliktu między ogólną teorią względności a mechaniką kwantową. Ta druga co prawda świetnie wyjaśnia zjawiska w skali subatomowej, lecz opiera się na porządkowaniu wydarzeń na ścisłej skali czasu. Dopóki badamy obijające się o siebie cząstki, pozornie wszystko działa – narzucamy naszą miarę czasu, uznając ją za obowiązującą. Ale przecież cały wszechświat to jedna wielka mieszanina cząstek działających wedle zasad mechaniki kwantowej. Jeśli założenia tej teorii miałyby być słuszne, musiałby istnieć jakiś nadzegar pozostający poza całym układem, a więc poza wszechświatem. To z kolei nie zgadza się z resztą naszej wiedzy o świecie, więc w meczu teoria względności kontra mechanika kwantowa wygrywa ta pierwsza.

Nie ma już czasu
Sposobem na uniknięcie tego starcia może być usunięcie głównego punktu spornego, czyli czasu. Po prostu nie ma go i już. No, ale jak to?! Przecież płynie, mija, wolniej czy szybciej, ale wciąż biegnie przed siebie. Otóż nie – tylko tak ci się wydawało. Zdaniem pomysłodawców najnowszego sposobu na pognębienie zdrowego rozsądku czas może być tylko złudzeniem, uogólnieniem wynikającym z niedoskonałości naszych zmysłów. Choć szczegóły tej teorii mogą zwykłego człowieka obalić, do wyobraźni przemawia porównanie – czas może być taką samą ułudą jak temperatura. W końcu temperatura to nic innego jak uśredniony stan miliardów drgających atomów. Nie mamy zmysłów pozwalających nam na szczegółowe zbadanie tych drgań, więc tworzymy sobie złudne wrażenie czegoś, co w przyrodzie nie istnieje – ciepła albo zimna.
Być może więc z czasem jest podobnie. Możliwe, że wcale go nie ma, a wrażenie jego upływu to błąd naszych niedoskonałych zmysłów. Cóż, czas jest cierpliwy. Jeszcze trochę go upłynie, zanim fizycy zdołają go ostatecznie rozmontować.

Piotr Stanisławski
"Przekrój" 43/2008
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2008.11.01 12:37

... to prawda ze jesli jest to streszczenie to autor powinien byc ujawniony, niemniej jednak ton w jakim sie Czosnek wypowiadasz jest zalosny, i naprawde mocno mnie zdziwilo ze pierwszy komentaz...

Phi, autor naczytał się "Krótkiej historii czasu". Analogie ze spadającym w pociągu jabłkiem i włączanej latarki są żywcem zerżnięte z książki S. Hawkinga. Tak, czy siak, udało mu...

czosnek

Wszystkie